31 stycznia 2021

Czyli coś co każda kobieta pokocha zimą.

Jak już część z Was wie bo nigdy nie ukrywam tego w rozmowie z klientkami po prostu nienawidzę gęstych, olejowych kremów, które na mojej mieszanej cerze sprawiają, że po kilku minutach zaczynam się świecić. Jednak późna jesień i zima rządzi się swoimi prawami. Dlatego pochowałam na dno kufra wszystkie lekkie, żelowe konsystencje, które tak uwielbiam, a moją zimowo-jesienną kosmetyczkę wypełniłam produktami do zadań specjalnych. Oto jeden z tych niezastąpionych!

Gdy na dworze spadają temperatury nie lubię eksperymentować i szukać kosmetycznych nowości…. No dobra to akurat kłamstwo…. Lubię, tylko że kupię, rozpakuję, użyję ze 3 razy i stwierdzę, że to nie ta pora bo trochę za lekkie… Zdecydowanie chętniej sięgam wtedy po sprawdzone receptury i ulubione produkty zaufanych marek. W tym okresie często kieruję się pielęgnacyjnymi rytuałami królowej Kleopatry i Nefretete, żon egipskich faraonów – Egipcjanie są przecież uznawani za pionierów w dziedzinie kosmetyki. Dzięki zapiskom pochodzących ze starożytnych pism z ich niezwykłej wiedzy korzystamy również dziś. Bez jakich składników egipskie piękności nie wyobrażały sobie pielęgnacji? Bez miodu, kozieradki i różnorodnych, dogłębnie nawilżających skórę olejków roślinnych. Gdzie je odnaleźć współcześnie?

Nie trzeba szukać daleko! Sekrety starożytnych rytuałów pielęgnacyjnych znajdziecie w naszej drogerii. Mój ulubiony produkt z tej kategorii to ratunkowy krem z serii Egyptian Miracle marki Eveline Cosmetics. Gdy w zeszłym roku sięgnęłam po niego po raz pierwszy, najbardziej zaskoczył mnie skład – znalazłam w nim 100% naturalnych składników. W jego formule łączy się oliwa z oliwek, miód, mleczko pszczele, wosk pszczeli, propolis, olejek słonecznikowy i pyłek pszczeli. Uwielbiam go także za lekki zapach naturalnego propolisu (cudo!), ale przede wszystkim za jego niezawodne działanie. Nie chwaląc ale oprócz tego, że daje rewelacyjny efekt na twarzy kosztuje też niewiele

Skóra po aplikacji kremu jest genialnie odżywiona i zregenerowana, maksymalnie nawilżona, widocznie gładsza i bardziej elastyczna. Dodatkowo, zauważyłam że krem-ratunek z serii Egyptian Miracle przyspiesza gojenie drobnych ran. Stosuję go jednak nie tylko do pielęgnacji twarzy, ale nakładam również na wymagającą skórę dłoni i łokci, usta, a także używam do olejowania włosów lub do ich odżywienia po stylizacji.

Krem ma konsystencję i wygląd miodu rzepakowego, ale pod wpływem ciepła dłoni szybko zamienia się delikatny olejek. I choć zimą nie rozstaje się z nim na krok, to prawda jest taka, że zdarza mi się po niego sięgać również latem. Nakładam go wtedy na łuszczącą się skórę twarzy i ciała, zabezpieczam nim końcówki włosów przed wyjściem na plażę i chronię usta przed popękaniem.

Ja już zrobiłam zapas na całą zimę <3 Czas na Ciebie

Dodaj komentarz